Biznes z uśmiechem

Biznes to nie tylko śmiertelna powaga. Od czasu do czasu warto potraktować codzienne sprawy zawodowe z przymrużeniem oka. Będziemy tu zamieszczać najlepsze dowcipy na temat biznesu, pracy, pracowników, kierowników oraz wszystkiego, co się łączy z legendarną w świecie przedsiębiorczością Polaków. Zaglądajcie na tę stronę dla relaksu… i pomyślcie o mądrości, jaką niesie ze sobą ironia czy kpina. Co tydzień świeża porcja najlepszych dowcipów!

GDY BIZNESMENI BYLI MALI…



Perełki z wypracowań szkolnych


1. A do kotletów była sałata, którą mamusia przyprawiła potem.
2. Wojski przyłożył ucho do ziemi i usłyszał tupot niedźwiedzich kopyt.
3. Robak, ratując Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie wiedział, że jest jego ojcem.
4. Rycerze urządzali teleturnieje.
5. Było ich tysiące, a nawet setki.
6. Pan Dulski był sterylizowany przez żonę.
7. Tatarzy jeździli konno i pieszo.
8. Boryna był teściem żony syna Antka Hanki.
9. Ludwik XIV był samolubem. Twierdził, ze Francja to ja.
10. W odróżnieniu od innych zwierząt ptaki maja nakrapiane jaja.
11. Biesiadowali przy suto zastawionych stolcach.
12. Po jednej stronie rynku naszego miasteczka stoi kościół, po drugiej stronie ratusz, a dookoła wybudowano same nowe domy publiczne.
13. Meteorolodzy wychodzą trzy razy dziennie oglądać swoje narządy.
14. Rodzicami Żeromskiego byli Józef i Wincenty Żeromscy.
15. Anielka mimo zakazu ojca kolegowała się z Magdą i świniami.
16. Kangur ma łeb do góry, dwie krótkie przednie kończyny, dwie tylne długie, a w worku ma brzuch na małego i długi ogon.
17. Jej córeczka Ania uśmiechnęła się pod wąsem.
18. Straszne były te krzyżackie mordy.
19. Bandyci wpadli do sklepu i wymordowali samoobsługę.
20. Kiedy Adam Mickiewicz zawiódł się na kobiecie, wziął się za Pana Tadeusza.
21. Przedstawicielem materializmu był Demokryt z Abwehry.
22. Górnik pogłaskał konia po głowie i cicho zarżał.
23. Faraona nosili w lektyce, a poddani padali mu na twarz.
24. Środkiem płatniczym w Rosji są wróble.
25. Królik posiada głowę, uszy i linienie.
26. Strażacy śpią w kalesonach i maja tam dzwonki alarmowe.
27. Wiedział, że w okularach jest mu do twarzy, dlatego nosił je zawsze w kieszeni.
28. Niektórzy Murzyni chodzą poubierani w nago.
29. Admirałowie są ubrani w marynarki wojenne.



AFORYZM MIESIĄCA


Często o najprzyjemniejszych chwilach w naszym życiu dowiadujemy się dopiero od świadków…



PRACOWICI



Chęć do pracy


Bezrobotny przychodzi na budowę szukać pracy.  Majster pyta:

- Co może pan robić?

- Mogę kopać… – odpowiada bezrobotny

- A co jeszcze może pan robić?

- Mogę nie kopać…



Dobry szef


Szef krzyczy na pracownika:
– Spać to pan może u siebie w domu a nie w firmie!
– Dzięki szefie, już się zbieram.



Nadgorliwy


Entuzjastycznie nastawiony do nowej pracy akwizytor – sprzedawca odkurzaczy zapukał do pierwszych drzwi. Otworzyła mu kobieta, lecz zanim zdążyła coś powiedzieć ten wbiegł do domu, wpadł do salonu i zaczął rozrzucać po całym dywanie rozmoknięte krowie łajna.
– Proszę pani, jeżeli ten wspaniały odkurzacz w cudowny i genialny sposób nie posprząta tego, zobowiązuję sie zjeść to wszystko – mowi podniecony.
– A keczup pan chce ?
– Słucham ?
– Właśnie się wprowadziłam i elektrownia nie podpięła jeszcze prądu…




Tylko jedna transakcja…


Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.

Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:

- No to ile dziś zrobił pan transakcji? – pyta sprzedawcę.

- Jedną, szefie.

- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?

- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.

Szefa zatkało.

- Trzy… sta osiem… dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!

- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby…

- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?

- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.

- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!

- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby…




Wchodzi kobieta do butiku…


Wchodzi kobieta do butiku. Przy wejściu wita ją młody sprzedawca:
– Dzień dobry. Witam panią serdecznie w naszym sklepie. U nas może pani kupić praktycznie wszystko – od torebki po wspaniały płaszcz. Wszystko z najnowszych kolekcji najlepszych światowych kreatorów mody. Wyłącznie ekskluzywne modele!
– Niestety… Nie mam pieniędzy…
– To czego się tu szlajasz? Poszła won!
– … ale czy przyjmujecie płatności kartą Visa Platinum?
– … I witam ponownie szanowną panią!


 

AFORYZM MIESIĄCA

 

Po czym poznać dobrego analityka?

Po tym, że potrafi dobrze wytłumaczyć, dlaczego tydzień temu się pomylił.

 


PEWNE JAK W BANKU!

 

 

 

 

 

Przy okienku:

 

- Przepraszam, chciałbym podjąć pieniądze.
– Czy ma pan tutaj konto?
– Nie, mam nabity rewolwer!


 


Usprawnienie:


Do dyrektora banku zgłasza się sprzątaczka:
– Panie dyrektorze, proszę mi dać klucze od sejfu.
– Pani chyba oszalała!
– Wcale nie. Ale już nie mam ochoty męczyć się pól godziny wytrychami, aby otworzyć to cholerne pudło, w którym robię porządki w ciągu pięciu minut!



Po co ten remont?


Do oddziału banku w trakcie remontu wchodzi zdenerwowany klient i od drzwi już krzyczy na dysponenta:
– Co to jest, co to ma znaczyć?! Jak śmiecie!
Pracownik banku nie wie, o co klient ma pretensje, jednak grzecznie podpytuje:
– W czym mogę pomóc?
– Co to za remonty i malowanie? Po jaką cholerę pomalowano cały budynek?
Pracownik:
– Dzięki temu nasza placówka wygląda ładniej, schludniej, aby nasi klienci czuli się lepiej.
Klient:
– Może i tak, tylko tam przy bankomacie miałem zapisany na ścianie numer PIN i za cholerę nie mogę teraz wypłacić forsy!



Wakat:


Dyrektor banku mówi swojemu koledze, że jeden z jego oddziałów szuka nowego kasjera.
– A nie zatrudniliście kogoś kilka tygodni temu? – pyta kolega.
Dyrektor na to:
– Jego też szukamy…

 

AFORYZM MIESIĄCA

 

Nasz dyrektor jest wybitnym finansistą. Bardzo staranie bada wszystkie fakty, zanim podejmie decyzję.

Wielokrotnie oblicza wszystkie “za” i “przeciw”, analizuje problem a dopiero potem rzuca monetą i patrzy – orzeł, czy reszka.


 

 

NASZE PODATKI KOCHANE…

 



Pytanie

Jaka jest różnica między Urzędem Skarbowym a salonem fryzjerskim?
– W Urzędzie Skarbowym golą dokładniej!



Pogrzeb naczelnika

Wraca grabarz po pracy, padając z nóg ze zmęczenia. Żona pyta:
– Co ci się stało? Aż tyle pogrzebów mieliście dzisiaj?!
– Nie, był jeden, ale chowaliśmy naczelnika urzędu skarbowego.
– Tylko jeden pogrzeb i ledwie żyjesz?
– Bo jak go tylko zakopaliśmy, zerwały się takie brawa, że musieliśmy siedem razy bisować…



Pożar

Komendant Straży Pożarnej przychodzi do dyżurki, zapala papierosa i robi sobie kawę. Następnie wyjmuje grzebień, kilka razy przeczesuje włosy poprawiając przedziałek, myje twarz i ręce, przez chwilę wygląda przez okno – aż wreszcie zwraca się do strażaków:
– Chłopy, caaaałkiem powoli zbieramy się do wyjazdu. Urząd Skarbowy się pali…



PIT babci Anieli

Babcia Aniela wypełnia PIT w Urzędzie Skarbowym. Wypełnia, wypełnia, wypełnia…
Wreszcie zadowolona z efektów swojej pracy oddaje PIT urzędnikowi w okienku.
– Ale jeszcze musi się pani podpisać – informuje urzędnik
– Ale jak?
– Normalnie. Tak, jak się pani podpisuje w liście.
Wiec babcia z uśmiechem dopisała w odpowiedniej rubryce: “Całuję Was wszystkich mocno! Babcia Aniela”



Katechizm prezesa Kołodki


1. Obywatel żyje po to, aby płacić podatki.
2. Prawo nie działa wstecz – z wyjątkiem prawa podatkowego.
3. Prawo podatkowe to zbiór pomyłek.
4. Państwo najlepiej wie, na co wydać pieniądze obywatela.
5. Stawki podatkowe powinny być mniejsze, ale muszą być większe.
6. Kto korzysta z dobrodziejstw ustawy podatkowej – grzeszy. (Nie dotyczy pracowników fiskusa)
7. Nie trzeba rewaloryzować wysokości progów podatkowych – przecież nie ma inflacji.
8. Przekazuj darowizny tylko najbardziej potrzebującym: pracownikom Urzędów Skarbowych.
9. Pakiet “Polska 2010″ jest dobry, przez co niemożliwy do realizacji.
10. W roku 2011 należy znieść całkowicie podatek dochodowy, wprowadzając w to miejsce VAT w wysokości 200 procent.

 

AFORYZM MIESIĄCA

 

 

Zadziwiające, jak mało warta jest twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę, a jak dla ludzkości ważna, gdy prosisz o urlop.

KORPORACJE,  KORPORACJE


Francja


Dyrektor pewnej francuskiej korporacji zwołał zebranie pracowników.

- Zbliża się jubileusz naszej korporacji. Trzeba go zorganizować tak, żeby cały Paryż o nim mówił. Jednocześnie należy zredukować koszty do minimum. Trzeba też pamiętać, że jubileusz wam, pracownikom, musi przynieść wiele radości. Są jakieś pomysły?
– Tak! – słychać głos gdzieś z tyłu – Musi pan, prezesie, skoczyć z Wieży Eiffla. Cały Paryż się o tym dowie, koszt będzie niewielki. A co do zadowolenia pracowników…


Stany Zjednoczone


Nareszcie ruszyła gospodarka USA po kryzysie! – opowiada biznesmen amerykański biznesmenowi niemieckiemu – Zobacz, jakie mamy superpromocje! Wystarczy kupić toster, a bank inwestycyjny otrzyma się gratis!


Modele korporacyjne


1. Tradycyjny kapitalizm:
Masz dwie krowy – sprzedajesz jedną i kupujesz byka, stado się powiększa, rozwijasz biznes, sprzedajesz pogłowie, mleko, dorabiasz się kapitału.
2. Korporacja amerykańska:
Masz dwie krowy, sprzedajesz jedną i zmuszasz drugą, żeby dawała mleko jak cztery krowy. Jesteś wielce zdziwiony, gdy krowa pada martwa.

3. Korporacja francuska
Masz dwie krowy, strajkujesz, bo chcesz mieć trzy

4. Korporacja japońska
Masz dwie krowy, modyfikujesz je genetycznie, żeby były 10 razy mniejsze i dawały 20 razy więcej mleka. Potem robisz o tym kreskówkę, nazywasz ją Krówkemon i sprzedajesz po całym świecie za chorą kasę

5. Korporacja angielska
Masz dwie krowy, obydwie szalone

6. Korporacja włoska

Masz dwie krowy, nie wiesz, gdzie one są. Robisz przerwę, żeby odpoczać, wypić wino i coś zjeść
7. Korporacja rosyjska

Masz dwie krowy, liczysz je i orientujesz sie, że masz cztery, liczysz jeszcze raz i dochodzisz do wniosku, ze masz ich 42, liczysz jeszcze raz i wychodzi, ze masz 12. Kończysz z liczeniem i otwierasz kolejną flaszkę
8. Korporacja indyjska
Masz dwie krowy – oddajesz im cześć i szacunek


AFORYZM MIESIĄCA

 

Statystyki w biznesie są tym samym, czym latarnie dla pijaków. Bardziej służą do podpierania się, niż do rozjaśniania sytuacji

BIZNES PO POLSKU

Druga Japonia


W pewnym dużym zakładzie produkcyjnym dyrekcja postanowiła sprowadzić japońskiego robotnika-tokarza, aby pokazać naszym tokarzom, jak się pracuje w Japonii.

Pierwszego dnia Japończyk już o 6:30 był w zakładzie, przebrał się i stanął przy miejscu pracy. Punktualnie z wybiciem 7:00 włączył tokarkę i wziął się do roboty. Już w pierwszym miesiącu wyrobił 500% normy. Polacy patrzyli na niego, kiwali głowami, ale pracowali po swojemu. Po pewnym czasie dyrektorzy zakładu zauważyli, że codziennie po skończonej pracy Japończyk wchodzi na tokarkę, głęboko się kłania i coś wykrzykuje w swoim języku. Zaciekawieni sprowadzili tłumacza.
– Nasz gość pokornie przeprasza swoich polskich kolegów, że nie przyłącza się do ich strajku, ale należy do innego związku zawodowego…


Rozmowa polskich pracodawców


- Płacisz swoim ludziom?
– Nie, a Ty płacisz?
– Też nie…
– I co, dalej przychodzą?
– Ano przychodzą…
– To może wprowadzimy opłaty za wejście?


Polacy nie gęsi…


Dwóch angielskich biznesmenów w czasie wyjazdu w interesach zamieszkało w polskim hotelu. O 17:00 stwierdzili, że to najwyższy czas na świętą dla Brytyjczyków popołudniową herbatę. Jeden z biznesmenów zadzwonił na portiernię przez wewnętrzny telefon:
– Two tee to room, two – powiedział
– Pam param pam pam – odpowiedział recepcjonista

 

AFORYZM MIESIĄCA

 

Nic tak nie wyrabia przedsiębiorczości w Polakach,
jak konieczność zorganizowania flaszki!

 

powrót